Poezją było życie

Poezją było życie…

Słowem malowałam senne poranki,

budząc się na skraju swych nieznanych światów.

Odkryłam ich wiele, jeden wydawał się zbyt ciasny,

by pomieścić burze myśli, które wraz z wiatrem

ścigały się unosząc mnie za horyzont marzeń, 

skąd widziałam wyraźniej.

 

Poezją było życie…

Pytaniem stawianym w ciszy,

kiedy jeszcze nie znałam właściwej odpowiedzi,

a ona zawsze była tak blisko.

Zapachem wiosennych kwiatów.

Mieniącym się źdźbłem trawy, motylem w locie.

 

Poezją było życie…

Ścieżkami w nieznane, a każda wiodła

w inną stronę, by złączyć się na końcu drogi.

Na wielu zabrakło znaków, ale mimo mroku

zawsze wychodziło słońce.

 

Poezją było życie…

Podziwem tajemnicy boskiego stworzenia.

Podniebnym tańcem.

Przypływem i odpływem wciąż nowych fal.

Podróżą przed i w głąb siebie, a jedna drugą przenikała

na drodze poznania.

 

Poezją było życie…

Aż w końcu stało się spotkaniem

zgubionych wędrowców na drodze ich wzroku,

by odtąd wędrować i lecz zawsze we dwoje

i latać na skrzydłach tęczowej miłości.