Kiedy Cię spotkam

Kiedy Cię spotkam co Ci powiem,
Że zawsze żyłeś w mojej głowie
Że wpierw obrazem się stawałeś,
Nim w tłumie ludzi mnie ujrzałeś.

Kiedy Cię spotkam jak ukryje,
Że tym spotkaniem wieki żyję,
Że lata marzeń, szeptów sennych,
By Cię wydobyć z czarnej głębi.

Kiedy Cię spotkam czy ożyją,
Dawne wspomnienia, które kryją
Dziecięce lata w jednej łodzi,
Gdy nieświadomi swej powodzi,
Dryfowaliśmy już od wieków
Po morzu zabaw i uśmiechów,
By potem rozstać się w podróży
I szukać w każdej życia burzy,
Wątpić i wierzyć, że gdzieś czeka
Port, mimo, że droga daleka.

Kiedy Cię spotkam czy Ci wyznam,
Że odnalazłam wspólną przystań,
Gdy nasze oczy się poznały,
A usta ciszę smakowały.

Kiedy Cię spotkam czy odgadniesz,
Że twa melodia w mym sercu na dnie
Co dzień rozbrzmiewa w takt odbicia
Który był wtedy piewcą życia,
Nim sztorm nam wyrwał z ręki wiosła
A fala zranień nas poniosła
W dwie różne strony tej samej czerni
Z dala od słońca i nieba perły.

Kiedy Cię spotkam czy ujrzę w Tobie
Ból, który czułam tak mocno w sobie
I czy w odłamkach lustra co pękło
Dojrzę zranione dzieci tych lęków.

Kiedy Cię spotkam czy będę w stanie
Złożyć na nowo lustro twych zranień
Widząc, że w całość układam siebie,
Byśmy znów mogli przejrzeć się w niebie.

Kiedy mnie spotkasz złam me milczenie,
Byśmy wlać mogli miłości tchnienie
W dusze, co błądzą na skraju światów
Szukając siebie na życia wraku.